Latem uwielbiamy arbuzy! Nic dziwnego – te najbardziej soczyste ze wszystkich owoców, schłodzone w lodówce, w upalne
dni przynoszą cudowne orzeźwienie i są naprawdę pyszne, a do tego wcale niepozbawione wartości odżywczych.
Z gorącej Afryki
Arbuz (Citrullus Vulgaris), zwany także kawonem, pochodzi z Afryki. W Chinach, Indiach
i Egipcie hodowano te owoce już około V w. p.n.e. Na południe Europy dotarły w XI stuleciu. Od tej pory uprawia się
je wszędzie tam, gdzie temperatura w okresie ich dojrzewania nie spada poniżej 24 C, w nasłonecznionych, osłoniętych od
wiatru miejscach. Arbuzy należą do rzędu dyniowców, rodziny dyniowatych (są blisko spokrewnione np. z ogórkiem).
Płożące pędy kawona osiągają długość 2,5 metra, kwiaty są żółte, a ogromne, soczyste, pokryte grubą skórą owoce
osiągają wagę nawet kilkunastu kilogramów.
Zdrowie w wielkiej kuli
Arbuzy w ponad 90 procentach składają się z wody, ale oprócz tego są doskonałym źródłem cennych pierwiastków: potasu,
fosforu i żelaza. Poza tym zawierają witaminy
z grupy B, a także beta-karoten i likopen (dobre w profilaktyce przeciwnowotworowej).
To idealne owoce dla osób z dolegliwościami nerkowymi (działają moczopędnie), pomagają także w schorzeniach
sercowo-naczyniowych, wątroby, w nadciśnieniu
i reumatyzmie. Zawarte w nich pektyny i błonnik regulują pracę jelit. Jedzenia arbuzów nie muszą się też obawiać
diabetycy: owoce zawierają minimalną ilość sacharozy,
a w większej części fruktozę i glukozę. I jeszcze ważna informacja dla dbających o linię: arbuz należy do najmniej
kalorycznych owoców – tylko 37 kcal w 100 g!
Kupujemy
Smaczne i soczyste są tylko dojrzałe owoce arbuza i kupowanie całej kuli, kiedy nie widać, co jest w środku, jest
pewnym ryzykiem. Choć i na to jest sposób: trzeba popukać, jeśli owoc wydaje głuchy dźwięk, oznacza, że jest dojrzały.
Pokrojone na części arbuzy dość szybko się psują, dlatego najlepiej kupować kawałki odkrojone z całej kuli przy nas.
Można je przechowywać w lodówce, owinięte folią najwyżej 2 dni.